.... 2011-09-17 19:51:35
Dzisiaj sobota, nareszcie mogliśmy się spotkać...ok 13 dzowni K.brat....czy przyjedzie...K. na to, że musi uzgodnić to ze mną...
Wyszło na to, że pojedziemy....ale wcześniej na chwilę wpadniemy do mojej chrześnicy...bo ma jutro urodziny.
Po odwiedzinach....chcialam zjeść kilka gofrów...i to już nie było muna rękę bo przecież jego braciszek czeka...i miał to gdzieś, że będzie buraczlo mi w brzuchu jak czegoś nie zjem...zjadlam...jedziemy..
W trakcie jazdy chciałam wziąc gryza gorfa nad folia a K. do mnie" Ty jestes nienormalna?! Ile razy mam Ci mówić, że masz nie jeść w MOIM samochodzie??!!!
A ja na to"odwiez mnie do domu"...
Teraz jestem w domu...jest mi bardzo przykro...K. nie szanuje mnie!!
Boje się, że po śłubie się nie dogadamy jak przyjdzie nam mieszkać razem...boje się...coraz bardziej:(...
Jego rodzice nie nauczyli aby poświęcać się dla innych...poza tym nie czuje się akceptowana przez jego brata, szwagierke ...tyle prztkrości mi sprawaili, że w tej chwili nie jestem w stanie o tym zapomnieć...cały czas jakies żarty"K. przez 8 miesięcy może sobie inna znajdzie itp"...i nawet ciesze się, że dzisiaj nie muszę ogadać ich...i udawać, że jestem zadowolona w ich towarzystwie!
Swięta... 2011-04-25 21:21:17
Wczorajszy dzien spędziliśmy u mnie w domu...było miło i sympatycznie...byli dziadkowie i K. :) ..na 19 pojechaliśmy do kościoła...
A dzisiaj pojechaliśmy na obiad do moich przyszłych teściów...
Na początku było mile i symatycznie...a później...ech...było mi strasznie głupio K. tata zaczął krzyczeć bo kran się popsuł...tzn chyba ja go popsułam :(...chyba za mocno zakręciłam kran...Bylo strasznie nie miło..i chciałam jechać do domu...no ale cóż...:/..to chyba tyle:)
rok do ślubu... 2011-04-15 22:35:05
Czuję się samotna i niekochana :( ...
Dzisiaj spytałam K. , że czuję się obojętna a on nie odpowiedzial...i nie chce odpowiedzieć..widzimy się dwa razy w tygodniu...nie ma między nami więźi...każde żyje swoim zyciem...jest mi źle...bardzo źle :(... niech to sie zmieni...
w domu... 2011-02-23 01:25:26
Tak mi jakoś dziwnnie, zle..
Wszystko mnie dołuje...dołuje mnie to, że w pracy ciągle na mnie narzekają...to robie źle, tamto źle...
Strasznie mnie to zniechęca...pomimo tego, że bardzo sie staram to i tak na mnie narzekają...mam wrażenie, że kierownik patrzy na mnie jak na wroga :/..
Ludzie z którymi pracuje widzą tylko moje blędy, swoich nie...ja jestem zła!
Czuję się ogólie do kitu...czy wszystko musi mi NIE wychodzić??!!!
Nie jest przyjemnie jak wiesz, że ciągle ktoś na Ciebie kabluje...narzeka..pomimo tego, że się starasz jak mozesz to i tak jest źle :(...teraz przyjeli nową osobę do działu...trochę się wystraszyłam, że może maja w planach mnie zwolić...poza tym coś obiło mi się o uszy, że ktoś przyjdzie...ale u nas w dziale sa takieś dziwne tajemnice...i jedni wiedzą o takich rzeczach a inni nie...ci wybrani wiedzą...Jak pytałam pana K.czy kogoś planują przyjać do naszego działu to odpowiedz brzmiała"nie..."...
Ogólnie mówiąc pani M. i pan K. są idealni i każdy powinien o tym wiedzieć...oni NIE POPELNIAJĄ BLĘDÓW!!! Jak dzisiaj powiedziałam, że pan K.wypisał zle LFP to od pani M.uslyszałam, że pan K. NIGDY nie pomylił się wystawając LFP !! Och..to dziwne bo akurat ja przylapalam go na pomyłce..ale cóż, zachowalam już tę uwagę dla siebie...Cholenie mnie to MĘCZY !!!
Do mnie się czepiają ...a nie raz zamykałam LFP, gdzie nie byla wpisana liczba zlych i dobrych sztuk...a kto nie wystawia drugiej strony w LFP do złomowania?....ja również powinnam to zostawać dla osoby wystawiającej do poprawki...i teraz tak będę robić...bo oni równiez tak robią..
Ot tyle...oby do weekendu...oby do wiosny...może mam depresję?
...a ja piję sobie wino...
od tak...dzisiaj sniło mi się, że przymierzalam suknie ślubna i wyglądałam w niej ślicznie..jak księżniczka...ach...:)...Jaki to był dla mnie śliczny sen...o jaki przyjemny...kurcze jak ja sie w nim świetnie czułam...jakie to było miłe...pamiętam jak oglądalam się w tej sukni...ach..i jak się sobie podobałam :)))...
